środa, 3 listopada 2010

Witold Szabłowski: Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji

"Kandydat na przewodnika musi mnie naprawdę czymś zaskoczyć, żeby chciało mi się tracić czas i pieniądze. (...) Zamieniłem się w słuch". Tak jak autor w tym przypadku, tak i ja zamieniłam się w słuch ciekawa, cóż takiego mi opowie. I w tym reportażu, i w innych. Kiedy wczoraj zaczęłam czytać reportaże z Turcji Witolda Szabłowskiego, zamknęłam książkę dopiero, kiedy całą skończyłam. Bardzo dobra lektura. Nie jestem pewna, czy dużo nowego mówi o Turcji, ale na pewno to zbiór świetnych historii, dobrze opowiedzianych. Nie wszystkim reportażom dałabym wysoką ocenę (np. tekst "Pani Ataturkowa" wydaje mi się nieudany: ciekawy temat, dobry początek i ... i koniec, bo dalej mało wiadomo, a dokumenty są niedostępne), ale większość polecam.
Spośród tych kilkunastu tekstów najbardziej spodobała mi się historia tureckiego "Reja, Kochanowskiego i Mickiewicza", który miał polski paszport i pomieszkiwał w polskim sejmie - Nazım Hikmet. Polskie akcenty są ciekawostką, ale to, co lubię w takich biografiach, to zderzenie (a może połączenie) losów indywidualnych z historią, parę zabawnych anegdot (jak ta, że po ucieczce z Turcji, Hikmet został wyłowiony, po czym zamknięty w okrętowej izolatce z plakatem "uwolnić Hikmeta!"), rola przypadku...
Inną postacią, o której można przeczytać reportaż jest tytułowy zabójca z miasta moreli - Ali Ağcy. Zwłaszcza ostatnie lata są interesujące - i tajemnicze.
W zbiorze nie brak tematów społecznych - traktowanie kobiet, polityka względem Kurdów, nastroje wobec Unii i USA, kwestia honoru, kult Ataturka, zmiany programu obecnego premiera, Erdoğana.

Byliście może w Turcji? Polecam taką czytelniczą podróż z książką Szabłowskiego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz