Przyznam się, że przepadam za nietypowymi kryminałami, takimi, które prócz intrygi mają jeszcze jakiś dodatkowy smaczek. Lubię komisarza Brunettiego (Donny Leon), za te elementy weneckiej codzienności jak robienie kawy, wizyty w lokalnych restauracjach (i dokładne menu), a także szczegóły domowej kuchni państwa Brunettich.
Niedawno dostałam inny kryminał, który również ma lokalny koloryt - „Sześcioro podejrzanych”. Tu jednak o Indiach dowiadujemy się więcej, niż tylko, co się tam jada.
Już na pierwszych stronach okazuje się, że został zamordowany gangster-przedsiębiorca, w swoim domu, a także, że policja aresztowała sześć osób, które posiadały broń. Cała książka to kolejne rozdziały o tych ludziach: kim są, jaki mają związek z zamordowanym, jak to się stało, że trafili do niego do domu, jakie mogliby mieć intencje… To są właśnie pasjonujące historie, niekiedy zabawne, przewrotne, tajemnicze bardzo. Każdy z podejrzanych pochodzi z innego kręgu społecznego, więc jego historia daje inny obraz rzeczywistości w Indiach.
Nie da się ukryć, że fabuła kryminalna stanowi pretekst do pokazania losów tych ludzi. Podobnie jak kolejne epizody z życia „Milionera z ulicy” (pierwsza książka Vikasa Swarupa), służą one prezentacji różnych Indii.
Gdyby nie humor, to książka byłaby pewnie mało strawna, dydaktyczna. Ale jest tu właśnie to mrugnięcie okiem, jest autoironia, jest niekiedy bardzo absurdalnie. Przy czytaniu niektórych fragmentów śmiałam się na głos. I jak tu się nie śmiać, kiedy bohaterem jest wyrachowany skorumpowany polityk, którego najwyraźniej nawiedza duch Gandhiego?
Nic dziwnego, że choć książka kończy się rozwiązaniem zagadki, to to rozwiązanie nie jest specjalnie istotne. Mnie trochę rozczarowało - niemniej książka jest udaną lekturą, bardzo dobrą rozrywką. Może trzeba pospieszyć się z czytaniem, zanim wszędzie rozpanoszy się ekranizacja? Po „Slumdogu. Milionerze z ulicy” film jest chyba nieunikniony.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
środa, 8 września 2010
sobota, 4 września 2010
Paweł Goźliński: Jul
Takiej książki jeszcze w polskiej literaturze nie pamiętam. "Jul" to kryminał, ale kryminał ambitny, literacki. Co więcej, zakorzeniony w historii literatury - jej autorach, historii, ideach. Akcja toczy się w Paryżu, w 1845 roku, a wśród bohaterów drugo- bądź trzecioplanowych są Trzej Wieszcze. Połączenie nieco zbliżone do "Klubu Dantego", choć dużo ciekawsze.Ja czytałam tę książkę ze względu na kryminalną intrygę, która jest oryginalna, bardzo działa na wyobraźnię, no i budzi ciekawość. Kto zabił? Czy uda się pokrzyżować plany mordercy? Kto nim jest?
Mamy wielu narratorów, wiele punktów widzenia. Nie są to tylko Polacy. Poznajemy dzięki nim akcję, ale i zwiedzamy sobie Paryż: szulernie, burdele, więzienia, mansardy i sutereny, uczestniczymy w seansie z haszyszem, oglądamy dioramy, itd.
Ciemna strona miasta? Tak, ale i ciemna strona polskiej emigracji. Są skłóceni, nigdy nie płacą rachunków na czas, mieszkają byle gdzie i byle jak, pieniądze przegrywają w karty i gadają ciągle o Ojczyźnie. Mickiewicz kiepsko mówi po francusku, jego żona Celina popada w chorobę psychiczną, on sam postarał się o kochankę, choć Celina co dwa lata nowe dziecko mu rodzi (mieli w sumie sześcioro), a pieniędzy za mało, ciągle za mało... Mickiewicz to sekciarz, występuje przeciw Kościołowi katolickiemu, za wykłady o Napoleonie i mesjanizmie (miast literaturze słowiańskiej) wyrzucają go z uczelni. A Słowacki? Czy to czasem nie psychopata? Głosi rozwój ducha jedynie przez cierpnie.
Samej intrygi nie chcę zdradzać, byłaby to zbrodnia przeciw kryminałowi. Ale... szokujących morderstw tu nie brakuje - np pierwsza ofiara to człowiek-żywa pochodnia.
Przez swoją erudycyjność książka miejscami jest trudna do czytania, zrozumienie idei, jakie są referowane literaturoznawcom przyjdzie z łatwością, ale dla mnie było wcale niełatwe i nieoczywiste. Towiańczycy, zmartwychwstańcy, filozofia genezyjska - to wszystko dokładniej opisane, niż na zajęciach z romantyzmu.
Mimo to, poszukiwacze sensacji też będą się bawić. A może "Jul" zachęci do powrotu do dziewiętnastowiecznych lektur?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
