"Babo chce" to trzecia książeczka Evy Susso o tej rodzinie: mamie, tacie, Ajszy, Lalo, Bincie i Babo. Mają psa i kurę, mieszkają w domku. Książeczki są naprawdę wspaniałe dla małych dzieci. Mój synek poznał Bintę, kiedy miał trochę ponad pół roku. Prosty tekst ("Mama" "Tata" "dom", "pies", "kura") układa się w krótką historię. Jest tu mnóstwo wyrazów dźwiękonaśladowczych, są piękne ilustracje. Starsze dzieci zainteresują się przygodą - tym, jak Binta tańczyła, jak Lalo spędzał poranek, a w tej części - gdzie Babo pojechał na wycieczkę, z kim, co widział i co go spotkało.
Maluchy ćwiczą język, ze starszymi można porozmawiać właśnie o akcji, ale też o uczuciach: czemu dzieci się wystraszyły? dlaczego Binta wkłada wianek? Dlaczego Lalo lubi grać? Dlaczego wspólny poranek jest piękny?
Niesamowite jest to, że w książce dla tak małych dzieci tak pięknie przedstawiono rodzinę i czas, jaki spędzają wspólnie. Jest wspólne granie i tańczenie, śniadanie o poranku, wspólne pieczenie i pałaszowanie ciasta.
Na dodatek jest to jedna z nielicznych książek dla małych dzieci, gdzie bohaterami są ludzie, którzy przeżywają to, co każdego może spotkać. Specjaliści mówią, że do ok. 4 roku życia dzieci nie potrafią odróżnić fikcji od rzeczywistości i do tego wieku warto się wstrzymać z baśniami. Mam mieszane uczucia w związku z tą teorią, ale na pewno chcę, aby moje dziecko miało książki o ludziach i o prawdziwym świecie. A o to wcale nie jest tak łatwo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz